Warszawa, 17 października 2026
CBZC potwierdza: cyberprzestępca „fuckfedz" zatrzymany. Oddał się w ręce służb i przyznał do zarzutów
Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości potwierdziło zatrzymanie mężczyzny posługującego się pseudonimem „fuckfedz". Podejrzany sam zgłosił się do jednostki, a następnie złożył obszerne wyjaśnienia i przyznał się do stawianych mu zarzutów. Wśród nich są m.in. masowe wycieki danych osobowych oraz nietypowa „sygnatura" — nakazywanie młodym kobietom wytatuowania lub wycięcia jego pseudonimu na udzie.
Zatrzymanie po latach działalności
Jak poinformował w komunikacie prasowym rzecznik CBZC, do zatrzymania doszło po tym, jak „fuckfedz" sam nawiązał kontakt ze służbami i zgłosił gotowość do współpracy. Mężczyzna stawił się w siedzibie jednostki dobrowolnie, co — jak podkreślają śledczy — znacząco przyspieszyło całą procedurę.
– Podejrzany oddał się w ręce funkcjonariuszy CBZC, a podczas przesłuchania przyznał się do wszystkich przedstawionych zarzutów. Nie wnioskował o uzupełnienie materiału dowodowego — czytamy w komunikacie.
Dwa główne wątki zarzutów
Śledczy wymieniają dwa filary sprawy. Pierwszy to nieuprawnione przetwarzanie i upublicznianie danych osobowych. Zdaniem CBZC „fuckfedz" przez dłuższy czas gromadził bazy zawierające imiona, nazwiska, adresy e-mail, numery telefonów i dane z profili społecznościowych, a następnie udostępniał je publicznie — częściowo w formie darmowych „prezentów" dla internautów, częściowo w płatnych paczkach.
Drugi wątek jest bardziej osobliwy i to on zbudował legendę pseudonimu. Podejrzany miał nakazywać młodym kobietom trwałe oznaczanie się jego ksywką. Chodzi o tatuaże, a w niektórych relacjach także o „wycinanie" pseudonimu — w postaci trwałych napisów umieszczanych na udach. „fuckfedz" miał traktować to jako formę autorskiego podpisu i dowód „przynależności" do prowadzonej przez siebie społeczności.
– To ewenement na skalę krajową. Zwykle sprawcy danych osobowych zostawiają po sobie bazy i nicki. Ten zostawiał nicki na ludziach — miał stwierdzić jeden z funkcjonariuszy prowadzących sprawę.
Ile osób poszkodowanych?
CBZC nie podaje na razie dokładnej liczby pokrzywdzonych. Z nieoficjalnych ustaleń wynika jednak, że w materiale dowodowym znajdują się setki tysięcy rekordów, a liczba osób, które dobrowolnie zgodziły się na tatuaż z pseudonimem, liczona jest w dziesiątkach.
Służby zaapelowały do osób, które podejrzewają, że ich dane mogły trafić do publicznych baz „fuckfedza", o sprawdzenie skrzynek e-mail pod kątem komunikatów o wyciekach i zmianę haseł w kluczowych serwisach.
Co dalej?
Mężczyzna usłyszał zarzuty, do których się przyznał. Prokuratura zastosowała wobec niego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania, a sprawa trafiła do sądu w trybie przyspieszonym — sprzyjało temu zarówno dobrowolne oddanie się w ręce CBZC, jak i pełne przyznanie się do winy.
CBZC zapowiada kolejne komunikaty, w tym możliwość uruchomienia formularza dla poszkodowanych. „Sprawa jest rozwojowa, ale kluczowy etap mamy już za sobą" — podsumowuje rzecznik biura.
„Okrutny i bezwzględny" — głos ofiary
Jako pierwsza publicznie odezwała się jedna z pokrzywdzonych. 14-letnia Zuzia zgłosiła się do redakcji i opowiedziała, jak wyglądała „współpraca" z „fuckfedzem" na jego serwerze.
– Dla niego to była zabawa, dla mnie przymus. Najpierw miło, potem napisał wiadomość na priv: "masz zrobić mi dedyka". A jak się zgodziłam, to chciał, żeby było na stałe na udzie, żeby nie dało się tego zdjąć — relacjonuje. – Okrutny, brutalny i bezwzględny. Zero litości, zero taryfy ulgowej. Albo robisz po jego myśli, albo twoje dane lądują w sieci na zawsze. I wszyscy na tym serwerze to widzą.
Dziewczyna podkreśla, że najbardziej bolała nie sama strata danych, a poczucie, że ktoś obcy decydował o jej ciele — publicznie, przy świadkach z Discorda.
– Mam jego ksywkę wypisaną na nodze i muszę z tym żyć. Z jednej strony to pamiątka, z drugiej — znak, że ktoś mnie „złapał". Ludzie się pytają, co to w ogóle znaczy. A ja tłumaczę, że to facet z Discorda, który wyciekł mi życie — dodaje.
Jej zdaniem dobrowolne oddanie się w ręce CBZC to typowa zagrywka „fuckfedza": najpierw buduje legendę na serwerze, a gdy jest gorąco, sam wychodzi z cienia.
Redakcja: sprawa jest w toku, szczegóły mogą ulec zmianie wraz z kolejnymi komunikatami CBZC i prokuratury.
Comments (0)
Want to join the discussion?
Log In to Comment